kropla drąży kamień
kropla przepełnia czarę
a dwie krople?
a sto?
a milion..

sobota, 12 lutego 2011

słów kilka o "Turyście"...

...czyli taki sobie filmik.
Zdecydowałam się na obejrzenie tego filmu, ponieważ przyjaciel Wonsa wydał pozytywną opinię. Nie wiedziałam, że to remake jakiegoś francuskiego thrillera; nie miałam pojęcia, że to film sensacyjny, nawet nie zakodowałam, kto w nim gra...
Z grubsza, żeby nie zdradzać wam szczegółów fabuły (bo a nuż ktoś zechce obejrzeć), chodzi o to, że Scotland Yard poszukuje nieuchwytnego przestępcy, niejakiego Alexandra Pierce'a, który okradł gangstera i ma wielki dług podatkowy (na ponad siedemset milionów dolarów). Dodatkowo pana Pierca poszukuje, jak się nietrudno domyślić, ów okradziony gangster, żeby odebrać, co do niego należy. Ale pan Pierce jest bardzo przebiegły - kiedy zniknął, zmienił tożsamość i przeszedł operację plastyczną. I teraz nikt nie wie, jak wygląda. Wiadomo jednak, że poszukiwany ma słabość do pięknej Elise (którą gra Angelina Jolie) i z pewnością się z nią skontaktuje. Dlatego policja śledzi każdy jej krok. I dobrze robią, bo Elise dostaje list z instrukcjami od ukochanego. Kobieta ma zmylić pościg, dosiadając się w pociągu do kogoś, kto z postury przypomina Pierce'a, i sprawić, by policja uwierzyła, że to jest ten poszukiwany przestępca. Tym "szczęśliwcem" jest lekko ciapowaty wykładowca matematyki, Frank Tupelo, grany przez Deppa...
Obejrzyjcie ten film, jeśli lubicie:
  • filmy sensacyjne, podszyte czarnym humorem, a nawet lekką groteską, ale pozbawione spektakularnych scen pościgów, wybuchów, ...
  • patrzeć na Angelinę Jolie, jej kilometrowe rzęsy, zbyt mocno pomalowane usta, biżuterię oraz stroje (te ostatnie naprawdę robią wrażenie, więc miłośniczki pięknych ubrań czeka nie lada uczta)
  • Johnny'ego Deppa w każdym wydaniu (nawet w pasiastej piżamie i z brzuszkiem).
I poza tym - jeśli szukacie lekkiego filmu na niezobowiązujący wieczór, większych wzruszeń i napięcia nie oczekując. Ja się nie doczekałam. Choć parę razy było śmiesznie. Mimo to nie mogę uwierzyć, że aż trzy osoby były potrzebne do napisania tego scenariusza... A za grę aktorską bukiet dostałby ode mnie Paul Bettany. Twarze z plakatu jakoś mnie nie zachwyciły.


"Turysta" /"The Tourist"/ (2010) - reż. Florian Henckel von Donnesmarck, scen. Julian Fellowes, Christopher McQuarrie, Florian Henckel von Donnesmarck, muz. James Newton Howard, zdj. John Seale, wyst.: Johnny Depp, Angelina Jolie, Paul Bettany, Timothy Dalton. 

piątek, 4 lutego 2011

dobry lekarz

Patrzył i obserwował. Tego też starał się uczyć rodziców, którzy przychodzili doń po poradę, dotyczącą zdrowia swoich pociech. Czytam jego esej i ... nie mogę skończyć. Wciąż wracam do zdań-drogowskazów. Ze względu na "równoważnikowy" styl pisania, nie jest to łatwa lektura. Zmusza jednak do myślenia, stawia pytania... chyba nie tylko rodzicom...

"Kiedy dziecko powinno już chodzić i mówić? Wtedy, kiedy chodzi i mówi. Kiedy powinny się wyrzynać ząbki? Akurat wtedy, gdy się wyrzynają.
I ciemiączko wtedy powinno zarosnąć, kiedy właśnie zarasta. I niemowlę tyle godzin spać powinno, ile mu potrzeba, aby było wyspane. (...)
Numery dorożek, rzędy krzeseł w teatrze, termin płacenia komornego, wszystko to, co dla porządku wymyślili ludzie, może być przestrzegane; ale kto umysłem wychowanym na policyjnych przepisach, zechce sięgnąć po żywą księgę natury, temu się na łeb zwali cały olbrzymi ciężar niepokojów, rozczarowań i niespodzianek." (s.50)
/niemowlę/ /normy/

Korczak Janusz: Jak kochać dziecko. Wyd. 5. Warszawa: Jacek Santorski & Co, 2004. ISBN 83-89763-17-6

wtorek, 1 lutego 2011

po filmie "American Beauty"

Nie piszę, o czym film jest, bo większość już pewnie oglądała, może nawet po kilka razy (ja tak mam, że poznaję kinematografię z dużym opóźnieniem). Myślę tak... 
Oglądając życie kogoś innego, patrząc na historię innej rodziny - jak ławo powiedzieć: tutaj powielony schemat, tu trauma dzieciństwa, to kryzys wieku średniego, tamto masochizm, sadyzm, to syndrom kata/ofiary, tu chorobliwy perfekcjonizm...
Można się poczuć lepiej, bo przecież mnie patologia nie dotyczy, moje życie jest inne, ja rozmawiam z bliskimi. Ale gdyby ktoś o mnie nakręcił film? Bez retuszu, bez uprzedzenia? Ktoś z boku patrzący dostrzeże pewnie schemat/syndrom/kryzys. Czy jesteśmy śmieszni z naszymi małymi sprawami? Czy jesteśmy żałośni? Czy piękni? Jak ta reklamówka tańcząca na wietrze... Zwykłe coś, a dla kogoś najważniejsze.
"American Beauty" (1999), reż. Sam Mendes, scen. Alan Ball, muz. Thomas Newman, zdj. Conrad L. Hall, wyst.: Kevin Spacey, Anette Bening, Thora Birch, Wes Bentley.