Ignac siedzi w łazience, "na tronie". Nieopodal, na podłodze Jadzia czyta książkę.
Igi: Mamo, zabierz Jadzię.
Ja: (czymś zajęta) Ale czemu?
Igi: Bo mi przeszkadza.
Ja: W czym ci przeszkadza?
Igi: Że jest.
kropla drąży kamień
kropla przepełnia czarę
a dwie krople?
a sto?
a milion..
kropla przepełnia czarę
a dwie krople?
a sto?
a milion..
znajdziesz u mnie
piątek, 14 listopada 2014
niedziela, 2 listopada 2014
tik-tak
Zegar mamy od niedawna. Miał być duży i mieć wyraźne cyfry, arabskie. I jest, i ma.
Nasz zegar tyka cichutko. W zasadzie to tego tykania wcale nie słychać. W ciągu dnia nie słychać. Nie słychać, kiedy Igi wybiera się rano do przedszkola, ani kiedy się gotuje obiad. Nie słychać, kiedy się wraca z Jadzią ze spaceru czy z zakupów, ani kiedy się budują w salonie wieże z klocków. Albo autostrady. Nie słychać go, kiedy się kogoś gilgocze-łaskocze na kanapie, ani kiedy się bawi w ganianego po całym mieszkaniu. Ani przy kąpieli, ani podczas tańca, ani w tle wieczornych modlitw, ani w nocy, kiedy się ciało tuli do ciała.
Zegar słychać, kiedy się cichutko siedzi przy stole - tak jak ja teraz. Kiedy się siedzi i trochę myśli. A trochę pisze.
Kiedy miałam 16 lat popełniłam taki tekst... (cóż, Siostry Polonistki, Bracia Poloniści - wstydzę się nieco. Ale że przypomniał mi się ten mój ni-to-wiersz-ni-to-rozmyślanie-które-nie-powinno-ujrzeć-światła-dziennego, więc już go tu przytoczę):
"Czas - czym jest?
Ile już go straciłam
...bezpowrotnie
raz, dwa, raz, dwa, cyk, cyk, cyk, cyk,
Płyną sekundy
nieubłaganie
nieodwracalnie
Coś się kończy, za każdym <cyk> starzeję się.
Czy to, co robię teraz, to, że piszę, ma sens?
Czy to nie jest strata czasu?..."
Przepraszam, więcej nie dam rady, bo się zduszę ze śmiechu... (ci, którzy mają za sobą powroty do młodzieńczych prób poetyckich, wiedzą co mam na myśli. Przy okazji pozdrawiam Bukosię i Majcina, z którymi kiedyś - dawno temu na studiach - obśmiałam ten tekst. Pamiętacie - aż płakaliśmy z radości!)
Ech, o czym to ja chciałam.. Tak. Tykanie jest piękne. Odkąd sięgam pamięcią ten odgłos mi się podoba. I upływ czasu też mi się podoba.
Moja kochana Babcia - o której tu już kiedyś pisałam, a która kilka dni temu skończyła 83 lata - powiedziała mi kiedyś "Ja się czuję w środku, jakbym miała 20 lat. I mogłabym pójść, pobiec, wdrapać się na drzewo... Tylko to ciało już nie to, nie ma siły."
Nie wiem, jak będę się czuła mając 83 lata. Nie wiem, czy w ogóle dobiję do takiego wieku. Ale chciałabym być "w środku" młoda. Choć lubię też to, że czuję się inna niż 20, 15, 10 lat temu. Nie zupełnie inna, ale znów na tyle inna, by się z tej szesnastolatki trochę podśmiewać. Z niekłamaną sympatią, oczywiście.
I lubię pytania o sens. Mimo tego, że nie znam na nie odpowiedzi.
Nasz zegar tyka cichutko. W zasadzie to tego tykania wcale nie słychać. W ciągu dnia nie słychać. Nie słychać, kiedy Igi wybiera się rano do przedszkola, ani kiedy się gotuje obiad. Nie słychać, kiedy się wraca z Jadzią ze spaceru czy z zakupów, ani kiedy się budują w salonie wieże z klocków. Albo autostrady. Nie słychać go, kiedy się kogoś gilgocze-łaskocze na kanapie, ani kiedy się bawi w ganianego po całym mieszkaniu. Ani przy kąpieli, ani podczas tańca, ani w tle wieczornych modlitw, ani w nocy, kiedy się ciało tuli do ciała.
Zegar słychać, kiedy się cichutko siedzi przy stole - tak jak ja teraz. Kiedy się siedzi i trochę myśli. A trochę pisze.
Kiedy miałam 16 lat popełniłam taki tekst... (cóż, Siostry Polonistki, Bracia Poloniści - wstydzę się nieco. Ale że przypomniał mi się ten mój ni-to-wiersz-ni-to-rozmyślanie-które-nie-powinno-ujrzeć-światła-dziennego, więc już go tu przytoczę):
"Czas - czym jest?
Ile już go straciłam
...bezpowrotnie
raz, dwa, raz, dwa, cyk, cyk, cyk, cyk,
Płyną sekundy
nieubłaganie
nieodwracalnie
Coś się kończy, za każdym <cyk> starzeję się.
Czy to, co robię teraz, to, że piszę, ma sens?
Czy to nie jest strata czasu?..."
Przepraszam, więcej nie dam rady, bo się zduszę ze śmiechu... (ci, którzy mają za sobą powroty do młodzieńczych prób poetyckich, wiedzą co mam na myśli. Przy okazji pozdrawiam Bukosię i Majcina, z którymi kiedyś - dawno temu na studiach - obśmiałam ten tekst. Pamiętacie - aż płakaliśmy z radości!)
Ech, o czym to ja chciałam.. Tak. Tykanie jest piękne. Odkąd sięgam pamięcią ten odgłos mi się podoba. I upływ czasu też mi się podoba.
Moja kochana Babcia - o której tu już kiedyś pisałam, a która kilka dni temu skończyła 83 lata - powiedziała mi kiedyś "Ja się czuję w środku, jakbym miała 20 lat. I mogłabym pójść, pobiec, wdrapać się na drzewo... Tylko to ciało już nie to, nie ma siły."
Nie wiem, jak będę się czuła mając 83 lata. Nie wiem, czy w ogóle dobiję do takiego wieku. Ale chciałabym być "w środku" młoda. Choć lubię też to, że czuję się inna niż 20, 15, 10 lat temu. Nie zupełnie inna, ale znów na tyle inna, by się z tej szesnastolatki trochę podśmiewać. Z niekłamaną sympatią, oczywiście.
I lubię pytania o sens. Mimo tego, że nie znam na nie odpowiedzi.
piątek, 24 października 2014
a propos...
...twierdzenia, że muzyka łączy pokolenia.
Śpiewam dzieciom z przejęciem "Czarny blues o czwartej nad ranem": "Czeeemu się buuudzę o czwaartej nad raaaanem i włosy twoje próbuję ugłaskać. Lecz nigdzie nie ma twoich włosów - jest tylko blada nocna lampka, łysa śpiewaczka..." Tu przerwałam dla nabrania oddechu i w tę ciszę wymierzył Ignac, śpiewając cicho lecz stanowczo: "Aż wreszcie znalazł się kupiec - na obiad można ją upiec."
Śpiewam dzieciom z przejęciem "Czarny blues o czwartej nad ranem": "Czeeemu się buuudzę o czwaartej nad raaaanem i włosy twoje próbuję ugłaskać. Lecz nigdzie nie ma twoich włosów - jest tylko blada nocna lampka, łysa śpiewaczka..." Tu przerwałam dla nabrania oddechu i w tę ciszę wymierzył Ignac, śpiewając cicho lecz stanowczo: "Aż wreszcie znalazł się kupiec - na obiad można ją upiec."
wtorek, 21 października 2014
prezent
Postanowiłam zrobić coś dla siebie w dzień swoich imienin; zrobić coś, o czym od jakiegoś czasu myślałam coraz częściej - napisać post.
Brakowało mi pisania. Tak, wiem - do pisania nie trzeba internetu. Brakowało mi motywacji, którą daje blogowanie. I spotkania z odbiorcą.
Nadal chcę pisać, aby zapamiętać Dobro, które mi się przytrafia. Drobiazgi, a przecież dzięki nim się śmiejemy, czujemy dumę, wzruszamy się. To one również wyprowadzają nas z równowagi, sprawiając, że wstydzimy się za siebie.
Gdybym miała pisać blog tematyczny z pewnością nie zajęłabym się kulinariami. No tak, tak - gotuję. Ale nie lubię tego zajęcia. I jeszcze pisać o tym...
Gdybym miała pisać blog tematyczny nie wiedziałabym, na co się zdecydować... Nie chcę przez to powiedzieć, że mam milion pasji i wszystko jest takie ciekawe. Raczej to, że nie lubię granic.
Gdybym miała pisać blog tematyczny - utknęłabym w martwym punkcie, bo się szybko nudzę jednym i zarazem zapalam do czegoś nowego.
Gdybym... Ale nie mam takich założeń na szczęście. Uff... Chcę sobie tylko stworzyć kawałek wirtualnej przestrzeni. A w zasadzie nie "stworzyć" a "tworzyć".
I już. Aż tak nie bolało.
Brakowało mi pisania. Tak, wiem - do pisania nie trzeba internetu. Brakowało mi motywacji, którą daje blogowanie. I spotkania z odbiorcą.
Nadal chcę pisać, aby zapamiętać Dobro, które mi się przytrafia. Drobiazgi, a przecież dzięki nim się śmiejemy, czujemy dumę, wzruszamy się. To one również wyprowadzają nas z równowagi, sprawiając, że wstydzimy się za siebie.
Gdybym miała pisać blog tematyczny z pewnością nie zajęłabym się kulinariami. No tak, tak - gotuję. Ale nie lubię tego zajęcia. I jeszcze pisać o tym...
Gdybym miała pisać blog tematyczny nie wiedziałabym, na co się zdecydować... Nie chcę przez to powiedzieć, że mam milion pasji i wszystko jest takie ciekawe. Raczej to, że nie lubię granic.
Gdybym miała pisać blog tematyczny - utknęłabym w martwym punkcie, bo się szybko nudzę jednym i zarazem zapalam do czegoś nowego.
Gdybym... Ale nie mam takich założeń na szczęście. Uff... Chcę sobie tylko stworzyć kawałek wirtualnej przestrzeni. A w zasadzie nie "stworzyć" a "tworzyć".
I już. Aż tak nie bolało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)