Oj... bardzo mi przykro... sama przeżyłam stratę psiulka, fakt, że 10 lat temu, ale pamiętam ten moment do dziś... Współczuję, bo Ginio był prawdziwym członkiem Waszej rodzinki... prawdziwym przyjacielem... :( Przytulam...
Na trolli internetowych jest tylko jeden sposób: ignorować. Do każdego zwierzaka bardzo się przywiązuję, dlatego rozumiem Wasze uczucia. I mocno przeżyłam ten wpis. Choć widzę, że zostało samo zdjęcie, to ciągle pamiętam, co napisałaś, całe zdania. Pozdrawiam.
Oj... bardzo mi przykro... sama przeżyłam stratę psiulka, fakt, że 10 lat temu, ale pamiętam ten moment do dziś... Współczuję, bo Ginio był prawdziwym członkiem Waszej rodzinki... prawdziwym przyjacielem... :( Przytulam...
OdpowiedzUsuńtak.. był..
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńNa trolli internetowych jest tylko jeden sposób: ignorować. Do każdego zwierzaka bardzo się przywiązuję, dlatego rozumiem Wasze uczucia. I mocno przeżyłam ten wpis. Choć widzę, że zostało samo zdjęcie, to ciągle pamiętam, co napisałaś, całe zdania. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMagda... dziękuje.
OdpowiedzUsuń