kropla drąży kamień
kropla przepełnia czarę
a dwie krople?
a sto?
a milion..

poniedziałek, 27 czerwca 2016

w rozkwicie

Musi być Jadzia, bo jest ostatnio skarbnicą śmiesznych powiedzonek i zaskakujących puent. Nie nadążam ze spisywaniem, trwając w nieustannym zachwycie nad jej językowym rozkwitem. A najtrudniejsze w tym wszystkim to, że ona mówi śmiertelnie poważnie i nie można ani jednym mięśniem twarzy zdradzić, że coś z tego co mówi, rozśmiesza.

Jadzia: Mamo, narysowałam ci coś. Robala!
Ja: Fajny.
Jadzia: Chcesz coś jeszcze?
Ja: Pewnie.
Jadzia: A co?
Ja: Może drugiego robala?
Jadzia: Dobra. (rysuje i po chwili) Robal mi się nie zmieścił, to będzie piesek. A chcesz teraz gęsionicę?
Ja: No.
Jadzia: Dobrze. To rysuję pieski. (za moment) No, niestety pieski się nie udały - wyszły mi pająki.

Jadzia siedzi z jakąś książką. Przekręca strony i udaje, że czyta.
Jadzia: Ryby pływały. A lew też musiał coś zjeść. I wszystkie zwierzęta świata nie wiedziały, że są Królami-Lulami. (takimi od tej zabawy "dzień dobry ci Królu-Lulu") Ale były. Bo to jest właśnie niesamowita historia..
Ignac (nie wytrzymał z ciekawości i pyta): Co czytasz Jadziuś?
Jadzia: Po prostu to, co mam tu napisane.
Patrzymy, a ona siedzi z książką kucharską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz