kropla drąży kamień
kropla przepełnia czarę
a dwie krople?
a sto?
a milion..

wtorek, 1 listopada 2011

seniorka

Moja Babcia skończyła w niedzielę 80 lat. Z tej okazji cały piątek piekła i gotowała, a w sobotę - wycierała kurze i zmywała podłogi. W niedzielę zaś przyjmowała gości... Miała przygotowaną przemowę na rozpoczęcie urodzin, ale zapomniała ją wygłosić, bo najpierw wszystkich witała i całowała, potem utyskiwała na prezenty ("Mówiłam, żeby nic nie przynosić.."), a potem nalewała wszystkim gorącego rosołu, tudzież flaków, następnie było drugie danie...

Moja Babcia nie miała dzieciństwa, w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, bo najpierw pasła krowy, a potem wybuchła wojna (wtedy również pasła krowy, ponieważ krowy nie rozumiały, co to znaczy wojna i chciały jeść jak zawsze).

Moja Babcia wyszła za mąż i zamieszkała wraz z Dziadkiem Bronkiem w małym komunistycznym miasteczku na wschodzie naszego kraju. Dziadek, poza tym, że był szalenie przystojny, grał na skrzypcach i nawet nieźle zarabiał w fabryce, lubił zaglądać do kieliszka i Moja Babcia miała z nim całe życie "pański krzyż".

Moja Babcia ma dwoje dzieci, synową, zięcia, sześcioro wnucząt i dwóch prawnuków. Dziadek Bronek od kilkunastu lat nie żyje, ale przychodzi do Mojej Babci w snach i daje dobre rady - na przykład żeby nie sprzedawała działki, bo jeszcze się kawałek ziemi przyda.

Moja Babcia pracowała całe życie. Była nauczycielką, pielęgniarką, urzędniczką do spraw kwaterunku. Potem na emeryturze zajmowała się nami - wnukami, po kolei całą szóstką... I działką.... Wakacje wyglądają podobnie - Moja Babcia zbiera maliny, bo "Pan Bóg dał owoce, to szkoda, żeby się zmarnowały". I to samo z ogórkami, truskawkami, ziemniakami, pomidorami, porzeczkami...

Moja Babcia robi najlepszy sernik na świecie, i roladę, i fale dunaju. I ruskie pierogi. I rybę po grecku. I kogel-mogel. Kakao przyrządza w ten sposób, że wsypuje proszek do kubeczka i rozciera dokładnie z cukrem, potem wlewa odrobinę gorącego mleka, miesza i dopiero dolewa mleka do pełna, a nie jakieś tam błyskawiczne granulaty. A z tych pierogów, klusek i kopytek, co je przez te osiemdziesiąt lat wylepiła, można by drugi Kopiec Kościuszki usypać.

Pamiętam, jak Moja Babcia brała mnie na kolana, głaskała po głowie i trzęsącym się głosem śpiewała mi do ucha wszystkie pieśni kościelne z książeczki do nabożeństwa...  A z moim bratem skakała przez książki.

Moja Babcia słucha Radia Maryja i modli się co wieczór za nas wszystkich na różańcu. Równocześnie każe mi wprowadzać się do nowego mieszkania "pod pełnię księżyca", bo to zapewnia dobrobyt. Kiedy byliśmy mali i któreś z wnucząt miało koszmary, albo zrobił nam się po spaniu kołtun z włosów, Moja Babcia przybiegała z rondelkiem ze stearyną stopioną ze świecy gromnicznej i miską zimnej wody, i wylewała nad nami wosk, odmawiając po cichu "zdrowaś Mario...". A potem patrzyliśmy, jakie kształty ułożyły się z wosku...


Moja Babcia kochana... Dusza słowiańska; prosta i złożona zarazem.

3 komentarze:

  1. Aga Swidnik-Urszulko szczęscia dla Babci:-)mojej juz nie ma...ale tez była kochana:-)bo nie ma to jak Babcia;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Aga - Twoja Babcia na pewno była kochana i wyjątkowa :) i na szczęście nadal jest! coraz częściej łapię się na myślach, że mojej może zabraknąć "po tej stronie tęczy"... chcę pamiętać

    @Elaine - dziękuję za komentarz i za to, że tu zaglądasz :)

    OdpowiedzUsuń